Posterous theme by Cory Watilo

Podsumowanie

- proces projektu badawczego, przyniósł wiele niezgodności w grupie, które niekoniecznie były przyjemnym doświadczeniem. Dotarło do mnie również (a może już to wiedziałam?), że nie potrafię współpracować, czytaj: Zosia Samosia;

- temat anorektyczek jest niezwykle rozbudowany, jeśli już decydujemy się badać, wybrany jego aspekt, musimy bardzo uważać, by nie „zboczyć” z niego, wnikając w pochodny wątek, a jednak już zupełnie inny;

- przebieg i efekty naszych badań, utrwaliły moje przekonanie, że słusznie całym sercem i umysłem byłam oddana badaniom jakościowym i stosowaniu teorii ugruntowanej;

- w czasie procesu badawczego, stwierdziłam, że anoreksja, to jednak świetny materiał do analizy. Może dlatego tak się stało, bo znalazłam w niej motyw, który bardzo mnie zainspirował i sprawił, że badania stały się dla mnie przyjemnym i ciekawym doświadczeniem. Pewnie zupełnie inaczej by było, gdyby  temat został  mi narzucony „odgórnie” …

- co do doświadczenia- pomysł całego projektu, był dla mnie doskonalą praktyką, dzięki której wiele się nauczyłam. Teraz zupełnie inaczej podchodzę do zorganizowania sobie pracy magisterskiej i żałuje, że nie miałam takiej wiedzy przed napisaniem licencjatu. W pełni szczerze muszę stwierdzić, że cieszę się, że brałam udział w zajęciach i całym przedsięwzięciu badawczym J

-  przesłodziłam?

Przemyślenia dotyczące warsztatów i raportu

Po długiej nieobecności, chciałabym się odnieść do tego, co zostało zrobione przez czas trwania warsztatów. Uważam, że tematyka, która nam została narzucona była trafiona i właśnie bardzo dobrze, że metodą narzucenia nam tematu. Już kiedyś mieliśmy na zajęiach motyw z głosowaniem na temat, który nas interesuje i pomimo demokratycznego wyboru nie wszyscy byli zadowoleni. Sama teoria jest bardzo ciekawa, nie uważam, że zamyka nas w ciasne ramy własnej interpretacji, bo nigdy nikt nie podchodzi do żadnego badania w sposób zupełnie obiektywny. Ponadto ramy teoretyczne pozwalają nam na odniesienie się do istniejących już teorii więc tak zupełnie nie tracimy kontaktu ze znaną nam dotychczas socjologią... Warsztaty ogólnie mi się bardzo podobały, poza problemami technicznymi, takimi jak spotkanie się 6-osobowej grupy w jednym terminie no i oczwyiście problemami (chyba już naturalnymi) w zespołach, gdzie jeden jest bardziej aktywny, a drugi nic nie mówi. Były to natomiast pierwsze warsztaty na tych studiach przeprowadzone od początku do końca w praktyce. Tak naprawdę prowadzący byli nam potrzebni do tłumaczenia NASZYCH problemów wychodzących z NASZYCH badań. Swoboda działań również jest przeze mnie odebierana pozytywnie. Oczywiście było parę minusów, ale ja również (jak wszyscy) nigdy nie będę do końca z czegoś zadowolona. Postanowiłam, że w takim tonie będzie utrzymana ta wypowiedź, bo zauważyłam, że dużo osób tutaj dosłownie narzeka. Jestem tego pewna, że gdyby ten warsztat wyglądał inaczej np byłoby więcej teorii, to padłyby słowa oburzenia, że nic nie robimy w praktyce. Jeśli chodzi o pisanie raportu, nasza grupa podzialiła się rozdziałami i potem razem decydowaliśmy jaka będzie jego ostateczna wersja. Jedyne co zauważyłam, to następnym razem trzeba będzie wygospodarować na niego więcej czasu, bo jest czasochłonny

Niewiedza jest bywa lepsza, niż wiedza.

 Anorektyczki zawsze jawiły mi się jako brzydkie. Zaś anoreksja zawsze była dla mnie czymś w rodzaju choroby. Tak jak uzależnieni od narkotyków, czy alkoholu sami wyrządzają sobie krzywdę, tak też, w moim przekonaniu, robiły anorektyczki. Wtedy moja postawa była prosta: potępić zachowanie, ale współczuć choremu. Teraz wiem, że anoreksja nie jest tak "łatwa". Po kilku zajęciach na ten temat i przejrzeniu paru blogów doszło do mnie, że anorektycy robią to, co robią żeby… ulepszyć siebie? No, przynajmniej ci, którzy skupiają się wokół proAna. Ciekawe jak można wymyślić takie usprawiedliwienie chorobliwego głodzenia się albo wierzyć w nie.

Tak napisałem na początku projektu, eufemizując swoje prawdziwe sądy. Teraz dalej uważam, że anoreksja jest chorobą. Jednak dzięki procesowi badawczemu wiem dlaczego "motylki", może nie jak tworzą usprawiedliwienia, ale czym się kierują w chudnięciu. Wiem czemu ma to służyć. Co to dla nich znaczy, że nie chodzi jedynie o wychudzone ciało, ale o coś więcej. Przekonałem się, iż ich system watości jest tak dalece nie przystający do mojego, że trudno mi go pojąć. Jednak jeżeli go przyjąć to wszystkie ich poczynania są takie... oczywiste? zwykłe? normalne? Wolałem, chyba jednak być uprzedzony i nastawiony do nich jednoznacznie negatywnie, niż wejść w obszar ambiwalencji.

komentarz do swojego pierwszego wpisu

Tak. Jako, ze już dzisiaj wysyłaliśmy raporty z badan, chętnie odniosę się do swojego, jakże cudownego pierwszego wpisu.
W zasadzie, w moim postrzeganiu anoreksji wiele się nie zmieniło. Dalej uważam, ze jest to głupota w czystym tego słowa wydaniu. Jak na mój gust, wcale nie tłumaczy ich samotne, smutne życie, czy choroba.
Ich blogi są nudne jak flaki z olejem, pomijając sam poziom wypowiedzi prezentowanych na tych blogach. Warto jednak wspomnieć, że postrzeganie tego typu zjawiska zmieniło się z poziomu indywidualnego, do zjawiska ponadjednostkowego- tj. dotarło do mnie to, ze występuje w większej skali niż mi się wydawało. Natomiast sama niechęć do tego typu tematu, pozostała na nie zmienionym poziomie.
Sam proces badawczy- teoria ugruntowana i socjologia jakościowa dostarczyła mi nowego spojrzenia na prowadzenie badań społecznych, gdyż do tej pory zajmowałem się głównie ilościowym podejściem, z ewentualnymi dodatkami jakościowymi- gdzie próbowałem odpowiedzieć na interesujące mnie pytania.
Mimo, że temat jest dla mnie bardzo nudny i mało istotny (temat anoreksji), sam jednak pomysł przeprowadzenia warsztatów metodologicznych w takim 'stajlu' wydaje się dla mnie ciekawym rozwiązaniem.

Do raportu!


Nasze kilkumiesięczne wpatrywanie się w zdjęcia z wychudzonymi dziewczynami, czytanie ich zwierzeń, przemyśleń, historii ich choroby przynosi skutki – jakie? Wyczulenie na każdą smukłą sylwetkę i ewentualne natychmiastowe zdiagnozowanie anoreksji. Kilka dni temu zdiagnozowałam na uczelni taką dziewczynę, była bardzo chuda i przypominała dziewczyny ze zdjęć zamieszczanych na blogach przez anorektyczki. Ale pojawia się pytanie – i co z tego? Co ja mogę zrobić? Nie podejdę do obcej dziewczyny i powiem „ej jesteś chora powinnaś się leczyć”. Więc co z nami? Wiemy więcej niż kilka miesięcy temu, ale nasze zachowanie jest takie samo. Można nas porównać do księży, którzy nie zdradzają tajemnicy spowiedzi. Jedynym rozwiązaniem, aby uciszyć własne sumienia jest stworzenie tak dobrych teorii lokalnych – aby móc pomagać – to jest możliwe. Dlatego twórzmy RAPORTY (to tak odnośnie dzisiejszych zajęć;)!
Powodzenia!

Ana

Jesteśmy już prawie na końcu projektu, pewnych rzeczy nie udało się zrealizować przez wzgląd na ograniczenie czasowe, ale nie jest źle. Czytałam parę postów, w których piszą osoby zajmujące się blogami, że po pewnym czasie piszące tam anorektyczki można poznać bez problemu, a także przekonać się, że wiele z nich jest np. niekonsekwentnych w swych postanowieniach, dlatego też tak sobie myślę, że analiza blogów nie jest zła (tzn. przynajmniej coś się dzieje). W analizie tekstów, zdjęć, filmów nie idzie tak tego uchwycić na bieżąco.

Wpływ stosowanych diet przez anorektyczki na "badaczy"

Podczas czytania bloga i jego szczegółowej analizy bardzo często spotykałam się z wątkiem, który moja grupa oznaczyła kategorią  „etapy odchudzania”. Pod tą kategorią rozumiałyśmy różne diety, które autorka bloga stosowała, tabele kaloryczne, głodówki, które opisywała, itp.          Na początku czytałam to bardzo powierzchownie- nudziło mnie to, jednak po pewnym czasie zaczęłam na nie zwracać większą uwagę. Zaczęło mnie to w pewien sposób interesować np. co można zastąpić czym aby było mniej kaloryczne, co, ile ma kalorii, zaczęłam interesować się dietami, które autorka stosuje. Przeszło mi przez myśl czy może nie przejść na jakąś dietę. Dlatego niewątpliwie mogę powiedzieć, że czytanie, bloga osoby, której świat jest całkiem odmienny od tego, który ja znam w pewien sposób wpłynął na mnie.  Podczas rozmów o tym projekcie zarówno z osobami z mojej grupy, jaki i innych bardzo często podejmowaliśmy kwestię odchudzania. Z jednej strony byliśmy zbulwersowani jak można wytrzymać na tak drastycznych dietach, często przy stosowaniu bardzo wyczerpujących treningów, z drugiej strony natomiast przyznawaliśmy, że zaczęliśmy przywiązywać większą uwagę do tego, co jemy, jak często i jak bardzo jest to kaloryczne.                            Tak, więc wątek odchudzania był dla nas na tyle kontrowersyjny? Interesujący? Że wtargnął do naszych codziennych rozmów i zmusił nas do przeanalizowania naszego sposobu odżywiania, czy też naszej aktywności fizycznej.

toksyczna przyjacolka

Analizując blog anorektyczki uderzylo mnie to, ze anoreksja jest przczyna ich największych smutków, jak i najwiekszych powodow do dumy. Mimo, ze przyjażń na Aną wymaga wielu wyzeczen anorektyczki są jej wierne i zdaja sobie spraw ze juz zawsze Ana bedzie ich czescią. Czesto u anorektyczek pojawia sie bulimia, czyli tzw. "Mia". Dla mojej blogerki Mia jest czyms z czym chce walczyc i czego chce sie pozbyc. Jak sama stwierdza Mia kłoci sie z Aną. Chce walczyc z bulimią i pozostać wierną anoreksji. Nie zdaje sobie sprawy, ze to walsnie anoreksja spowodowala, ze pojawila sie bulmia. To rowniez Ana (przyjaciolka) spowodowala, ze dziewczyna trafila do szpitala na leczenie depresji.

Teoria...

Ostatnio, im bliżej końca projektu, zaczęłam zastanawiać się nad tym w jaki sposób ukształtuje się nasza teoria dotycząca problemu, jaki badamy. Mam oczywiście świadomość tego, że nasze badanie jest bardzo krótkie, jeżeli chodzi o zasięg czasowy. Jednak zastanawia mnie to, w jaki sposób wykrystalizujemy naszą teorię, w jaki sposób ją przedstawimy i czy inni badając nasz problem zrobiliby to w inny sposób czy podobnie jak my. Jestem bardzo ciekawa naszych prezentacji i tego, jakie wnioski wysnujemy z tego, co zbadaliśmy w naszych zespołach badawczych. Czy zdołamy chociaż w części odpowiedzieć sobie na pytanie: W jaki sposób anoreksja jest postrzegana zarówno na blogach, w filmach czy tekstach naukowych i czy są jakieś rozbieżności w poszczególnych stanowiskach?