Posterous theme by Cory Watilo

"W sidłach anoreksji"

Anoreksja jest pojęciem wpisanym w nasze czasy i kulturę. Wzorce kulturowe są nam wpajane np. to, że wzorem idealnym powinna być osoba szczupła,  atrakcyjna, efemeryczna ,  czasem po prostu tworzą się w jednostce odpowiednie warunki gotowości anorektycznej. Czytając  „W sidłach anoreksji” można natknąć się na miliony przyczyn skłaniających bohaterkę do anoreksji, czynników ułatwiających wystąpienie zjawiska., wieloaspektowe podłoże rozważań w kontekście anoreksji podane w lekkim, prostym opowiadaniu. Fragment książki „W sidłach anoreksji” Hassenmüller Heidi  http://www.skamander.pl/ksiegarnia/f66839.html zawiera ciekawe tło zjawiska.  Niestety obszerność i wcześniejszy wybór materiału badawczego nie pozwoli na analizę książki, ale warto się z nią kiedyś zapoznać by zbyt pochopnie, czy jednostkowo nie oceniać anorektyczek a także rozpatrzyć uwarunkowania społeczne.

Czego dowiedziałam się dzięki realizacji projektu...

Podsumowując rezultatem semestralnych zmagań z tematem anoreksji w MOIM przypadku jest przesyt nim. Pomimo, iż zagadnienie zostało narzucone nam z góry, w początkowej fazie zaznajamiania z tematem, wzbudzał on zainteresowanie. Jednakże w trakcie realizacji poprzez pogłębianie swojej wiedzy w oparciu o analizowany materiał i uświadamiając sobie zaistniale nasycenie tzn. moment w którym, każdy kolejny jedynie potwierdza już wypracowan i wbrew któremu w celu przeanalizowania całości danych byłam zmuszona do dalszych poszukiwań stał sie on przyczyną irytacji.

Niemniej ważne są wnioski praktyczne, które wynosimy z realizacji powierzonych nam zadań. W moim przypadku praktycznym wnioskiem dla siebie samej jest możliwość określenia siebie "badaczką-indywidualistka"(jesli takim okresleniem w ogole mogę sie posłużyć). Jest to rezultatem dostrzeżenia mankamentów pracy w grupie składającej się z róznorakich osobowości z których każda cechuje się innym podejściem do realizacji powierzonych zadań. Praca w grupie uświadomiła mi, iż w momencie postawienia przed wyborem pracy w dużej (rozumiem tu liczącej powyżej 4 osób) losowo dobranej grupie zadaniowej, a pracą indywidualną, decyzja nie będzie dla mnie dylematem. Praca w grupie, wydawałoby się sprawniejsza i szybsza, niesie ze sobą wiele problemów,a indywidualizm daje gwarancję ponoszenia odpowiedzialności jedynie za własne błędy.

Aha... i kolejny wniosek praktyczny - Anorektyczką nigdy nie będę ( :-) ) Projekty o podobnej tematyce mogłyby stać się świetną metodą resocjalizacji czy profilaktyki.

zmiana poglądów?

zastanawiajac sie nad tym jak zeminiło sie moje podejscie do anoreksji musze przyznać że choć zmiana taka nastąpiła to jednak jets ona nieznaczna.

Choć nigdy nie zachwycałam sie chudymi dziewczynami to jednak wczesniej jak i teraz zdawałam sobie sprawę z wielu aspektów tego problemu, takich jak społeczna presja czy kreowany przez media kanon piękna. Uważałam ze jest to problem nie indywidualny , ale społęczny. Oczywiscie nie można zaprzeczyc ze anoreksja est chorobą, jednak ma ona podłoze społeczne.

Muszę przyznać, że zaczełam również zwracać uwagę na chude dziewczyny na ulicach i moze dosć nieoczekiwana tu zmianą jest to , że mam wrażenie ze zaczęłam je postrzegac negatywnie. jak wcześniej nie zwracałam na nie uwagi, tak teraz patrząc na nie mam neatywne spojarzenia. Podejrzewam jednak że to moze byc wynikiem mojego zmeczenia tematyką anoreksji.

Kolejną zmiana jaka we mnie nastapiła jets fakt, że stałam się bardziej wrażliwa na tematykę zwiazana z koniecznoscia posiadania pięknego, szczupłego ciała (i nie chce tu napisac o anorekcji). Zwróciłam uwagę jak kobiety nie zdaja sobie sprawy z tago jak głęboko zakorzenione w nich jest kontrolowanie swojego jedzenia. Na początku realizacji naszego projektu opowiadałam koleżance o tekście, który moja gupa analizowała na zajecia, o tym jak narzucony jest nam ten wzorzec pięknego, chudego ciała i koniecznosć dążenia do niego. ciekawe było to ze nie zgadzała sie ona ze mna, jednak po zmianie tematu zaczęła opowiadać o koniecznosci "zrzucenia paru kilogramów". uwazam ze interesujace jest ta kwestia i być moze nadawała by sie na kolejne podobne badania.

 

Na zakończenie

Zastanawiałam się nad moim pojmowaniem zjawiska anoreksji przed i po realizacji projektu i muszę stwierdzić, że mój stosunek do tej choroby generalnie się nie zmienił. Oczywiście poznałam pewne specyficzne dla niektórych anorektyków zachowania czy postawy, ale przecież każdy jest inny i każdy może żyć ze swą chorobą w różny sposób.

Jeśli chodzi o same zajęcia, to tak jak chyba większość, uważam, że pomysł połączenia teorii z praktyką był dobry, wiele z tych zajęc wyniosłam. Myślę, że jednym z minusów jest ten dziennik - szczerze mówiąc miałam parę przemyśleń, które mogłyby się tu pojawić, ale albo ktoś już o tym napisał, albo po prostu nie chciałam dzielić się ze wszystkimi każdą myślą, dotyczącą anoreksji, która pojawiła się w mojej głowie. Wychodzę bowiem z założenia, że lepiej zachować coś dla siebie, niż mówić dużo, nie na temat i bez sensu.

Podsumowanie projektu

Dzięki projektowi badawczemu na temat anoreksji, moja wiedza dotycząca tej choroby zapewne znacznie się pogłębiła. Jednak wykonywane zadania utwierdziły mnie w przekonaniu, że anoreksja to problem psychiczny. Przy okazji pracy z fotografią wychudzonych jednostek moją szczególną uwagę zwróciła powszechność oraz utożsamianie anoreksji z młodymi dziewczynami. Okazuje się jednak, że 6% wszytskich przypadków tej choroby dotyczy także osób płci męskiej, o czym często zapominamy. Uświadomiłam sobie również, że anoreksja może być przedstawiana na wiele sposobów oraz mieć wiele wymiarów . Mój stosunek do tej choroby raczej się nie zmienił, podobnie jak na początku projektu uważam, że leczenie oraz wsparcie najbliższych ma duże znaczenie i jest wielkim wyzwaniem, a szukanie przyczyn anoreksji i jej profilaktyka powinny być stawiane na pierwszym miejscu.

kropka nad i

Raporty napisane, a czy dobrze okaże się jutro. Osobiście w daszym ciągu twierdzę, że anoreksja jest wynikiem chorej psychiki. Nie uważam, że osoba pełna władz umysowych mogłaby dobrowadzić się do skraju wyczerpania ficzycznego, a tym bardziej do śmierci. Brak hamulców w odchudzaniu nie jest efektem uwarunkowań społecznych czy mediów. Uważam, że warto stawiać sobie jakieś cele i mieć ideały, jednak zatracanie się w  obsesji chudości i wzajemne "nakręcanie się" przez anorektyczki kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego. Zastanawiam się jak anoreksja funkcjonowała w czasach "przed internetowych" kiedy dziewczyny nie miały możliwości pisania blogów i wzajemnego pomagania sobie i podtrzymywania się na duchu. Może anoreksja zacznie być niedługo nazywana chorobą >naszych czasów<

I to by bylo na tyle

Nasza praca dobiegła konca, musze przyznac, ze zajecia te nauczyly mnie bardzo wiele, nie tyle o samej anoreksji, co o przeprowadzaniu badań. Samo pisanie raportu bylo dla nas dobra lekcja pokory i myslę ze ich obrona bedzie lekcją nr 2. O anoreksji dowiedzialam sie wielu nowych i ciekawych rzeczy. Wiele z nich wzbudzilo we mnie chęc jeszcze dokladniejszego zglebienia tej wiedzy, wiele rowniez wprawilo mnie w oslupienie i wzbudzilo moj niepokoj. Jednak moja opinia o anoreksji i anorektyczkach nie ulegla znaczacej zmienie.

Koniec !!!!

Nareszcie koniec zmagań z blogami i tematem anoreksji. Raporty juz są napisane i oddane <jupi> Przez ten cały okres nie zmieniło sie moje podejscie do anorektyczek i ich wyimaginowanego świata chudości, nadal uważam, że dla mnie jest głupotą odchudać się po to, żeby wyglądac jak "wieszak". Natomiast połączenie przedmiotów w jeden kurs to całkiem fajne rozwiązanie, ponieważ dokładnie moglismy sie przyjrzeć podejsciu jakościowemu w badaniach. Jedynie minusem był temat anoreksji, który mnie w ogóle nie interesuje. Ale jakos trzeba bylo się przełamać i pracować nad tym tematem. Minusem, jak potem zauważyłam, było to, że projekt ten realizowalismy w zbyt duzych grupach, lepiej praca by wygladała w grupie 2-3 osobowej. Powodzenia na jutrzejszych obronach:)

Koniec

Projekt zakończony (nareszcie). Tak jak pisałam temat o anoreksji nie był zły, ja swoje nastawienie do osób cierpiących na anoreksje na pewno zmieniłam, gdyby nie te zajęcia nie wiem czy kiedyś by to nastąpiło. Pomysł z narzuceniem tematu był dobry, zdążyłyśmy z projektem na styk, a jeszcze jakbyśmy miały wymyślać...to nie wiem, na pewno byłoby ciężko.Zresztą nigdy wszystkim się nie dogodzi zawsze będzie ktoś niepocieszony, nawet jakbyśmy sami wybierali temat. Teraz poczekamy do obrony zobaczymy co z tego wszystkiego wyszło.

koniec?

Realizacja projektu za nami. Raport napisany. Została tylko obrona. Podsumowując całą prace to mam do powiedzenia, że: po pierwsze forma zajęć związana z realizacją projektu mi się podobała, wolę zajęcia praktyczne niż suchą teorię ale tak jak temat - anoreksji - mi się nie podobał na początku, tak dalej nie jestem z niego zadowolona. Miałam już kiedyś doświadczenie w realizacji projektu na innych zajęciach (na licencjacie i nie na socjologii) i muszę powiedzieć, że się sporo różniły i cieszę się, że mogłam doświadczyć takich dwóch różnych podejść. Po drugie z pewnością praca w tak licznych grupach nie służy dobrze. Moim zdaniem powinniśmy takie prace robić w mniejszych grupach, tak w 3 osoby - najbardziej optymalna liczba osób. Po trzecie moje podejście do anoreksji się nie zmieniło, temat mnie trochę męczył i tak naprawdę nie skłonił do jakiś głębszych przemyśleń.  I na pewno nie uważam anoreksji za problem społeczny, tylko raczej jako chorobę. Tyle mam do powiedzenie
Emoticon1